niedziela, 26 października 2025

O ładnych figurkach i nierealnych pomysłach

 No i rok mija, a tu dalej cisza. Prawdę mówiac już parę razy miałem pomysł na posta z jakimś tematem, ale zanim się zabrałem za pisanie to pojawiało się coś innego i się rozpraszałem.
Generalnie moje aktywności figurkowo-wargameowo-influencersko-publicystyczne idą raczej w kierunku ograniczenia niż rozwoju. Powoli godzę się z kolejnymi porażkami na polu hobbystycznym, z tym że pewnych rzeczy nie osiągnę czy nie zrealizuję, i paradoksalnie zamiast popadać w coraz większy dół, czuję się dzięki temu bardziej swobodnie i trochę radośniejszy. 

środa, 1 stycznia 2025

Wszystkiego najlepszego w 2025 roku!

 Ale o co chodzi?

Sam jeszcze nie wiem.

Może coś, a może nic. Nauczyłem się nie obiecywać za dużo, ale czasem kusi mnie żeby wrócić, że tak powiem, do korzeni. Streamowanie jest ok i na czasie, ale ja sam zaczynam być przeterminowany więc może warto przestać gonić za "na czasie", bo można skończyć tak:


Postanowiłem zatem zacząć nowy rok od wpisania czegoś tutaj, zanim zlikwidują tą platformę albo mojego bloga za brak aktywności :D

A co będzie dalej? Nie wiem. Jeszcze nie porobiłem nawet planów na 2025 ;)

Tak czy inaczej - wszystkiego najlepszego w nowym roku!

niedziela, 12 grudnia 2021

Pogrom legionu

 Przerywam obiecywanie krótkiej wrzutki z Kontrastu 2021 (trochę wstrzymuje mnie to że chcę zrobić przy okazji porządne zdjęcia mojej Perełce, a nie mam kiedy rozstawić szpeju. No i tło muszę jakieś wymyśleć. Ech...) żeby podzielić się relacją z kolejnej bitwy stoczonej według zasad Basic Impetus 2.

Tym razem mój Legio Aeterna Geriatrix został wysłany z misją pacyfikacyj... eee... to jest pokojową do Azji Mniejszej, gdzie jakiś post-hellenistyczny władyka postanowił ugryźć karc... to jest karmiącą rękę Republiki. Mowa oczywiście o królu Pontu, Mitrydatesie.

Ten raport będzie mniej szczegółowy od poprzedniego, głównie dlatego że płynna inicjatywa zmieniająca się z tury na turę kilka razy przysporzyła mi i Sebastianowi skrobania w głowę kiedy próbowaliśmy dojść czy tura właśnie się skończyła, czy może czas na aktywacje kolejnego gracza. Na szczęście było to chyba jedyne zamieszanie spowodowane zasadami, bo tym razem raczej nie popełniliśmy żadnych błędów i pamiętaliśmy o wszystkim. Dlatego pod zdjęciami będzie tylko krótki i bardziej fabularny opis bitwy.

niedziela, 7 listopada 2021

Z Impetem w przyszłość!

 No to wpadłem. Jak śliwka w kompot - ale za to z impetem ;)

Niedawno opublikowano polską wersję językową zestawu zasad pod nazwą Basic Impetus. O historii tej gry, czym się różni od "pełnego" Impetusa, czym się pierwsza wersja różni od drugiej, dlaczego jest fajny i dlaczego polska wersja jest fajna - mógłbym długo. Ale po co. Jeśli kogoś to interesuje to polecam niedawny POniedziałkowy POdcast w którym rozmawiamy o tym z Gervazem, albo w krótszym wydaniu - film Kuby na kanale Bitewniakowo.
Rzecz w tym, że udało mi się rozegrać z Sebastianem testową grę na przypomnienie zasad, i o tym chcę dziś napisać! Taki powiedzmy batrep, czyli raport bitewny. Od razu przepraszam za jakość zdjęć - robione z komórki, na szybko, rękami drżącymi z ekcytacji :D
Zagraliśmy w zaprzyjaźnionym sklepie Matisoft, na standardowym (6x4 stopy, czyli circa 120x180 cm) stole. Sebastian wystawił listę Republiki Weneckiej z końca XV wieku, ja - księstwo Mediolanu z odpowiedniej czasowo rozpiski (reprezentowane przez moje histo-Miragliano ;) ).
Poniżej kiepskiej jakości (komórka mi się rozpada :( ) materiał zdjęciowy, opis przebiegu bitwy w podpisach :)

wtorek, 5 października 2021

Wycia na pustyni ciąg dalszy

 Jestem stary.

No, w każdym razie starszy niż większość ludzi w hobby w dzisiejszych czasach. Tak przynajmniej mi się wydaje, choć znam paru dinozaurów czasem nawet starszych ode mnie.

Niemniej czasem czuję pewną przepaść pokoleniową, że tak to nazwę. Najczęściej dzieje się tak za sprawą... muzyki. Bo trzeba Wam wiedzieć, że muzyka towarzyszy mi przez całe życie. Od najmłodszych lat. W moim domu słuchało się muzyki zawsze, za co pozostanę dozgonnie wdzięczny moim rodzicom. Jednym z moich najwcześniejszych wspomnień które wciąż pozostały w mojej głowie było jak mając kilka latek jadłem śniadaniową jajecznicę i nagle się przestraszyłem że trochę mi spadło na obrazek który przy okazji oglądałem. Na szczęście okazało się że nic nie spadło, a po prostu obrazek był tak dziwny że mój dziecięcy mózg nie do końca ogarnął, bo na obrazku dwóch panów podawało sobie rękę a to co myślałem że jest jajecznicą to były płomienie, bo jeden z nich płonął.

WTF?

niedziela, 18 lipca 2021

Bobbie of the Spirit, czyli Knight Draper

 Bam! Kolejna figurka zrobiona! Tym razem poleciałem na drugi koniec spektrum jeśli chodzi o kolor tła... ale chyba wolę takie niż czarne...

Jest to prastara figsa pod nazwą Knight of the Spirit, z gry V.O.I.D., ulepiona przez Keva White'a. Przeleżała u mnie srogie eony najpierw w szufladzie, potem ze dwa razy podchodziłem do malowania, i dwa razy zmywałem, a po trzecim zapodkładowaniu wsadziłem do uchwytu do malowania i w tym uchwycie przesiedziała kolejne kilka lat... Aż w końcu przyszła pora!


niedziela, 4 lipca 2021

Dziwne rzeczy się dzieją na Karmazynowym Dworze...

Oj, od czego by tu zacząć... Wiele się dzieje ostatnio poza blogiem. Właściwie powinienem to rozbić na co najmniej dwa posty, z tym że ten lepiej wyjasniający to co się dzieje zostawię sobie chyba na "drugą nóżkę". Dziś natomiast pochwalę się SKOŃCZONYMI FIGURKAMI OMG! 


środa, 14 kwietnia 2021

Koń, jaki jest... każdy widzi?

 Hej, taki mały post z zaskoku ;)

Mianowicie, zakupiłem sobie ślicznych Scytów z Wargames Foundry, z zamiarem użycia ich jako najemnych Dahów w armii seleukidzkiego Megasa Basileusa, Antiocha Wielkiego :)
Jednym z najważniejszych zagadnień przy mieszaniu w obrębie jednej armii figurek od różnych producentów jest wielkość koni, bo w tym obszarze występują największe różnice. Wielkość samych ludzików ma trochę mniejsze znaczenie, bo wiadomo - jedni są więksi, inni mniejsi... i jakoś te różnice mniej się rzucają w oczy. Konie natomiast - to już sprawa poważniejsza.

No i przyszła paczka (i to mimo covidów i innych brexitów całkiem sprawnie, jakoś w tydzień), więc się rzuciłem na tych Scytów/Dahów jak Reksio na szynkę. Rozpakowałem, pooglądałem, pomacałem, i tradycyjnie sięgnąłem na półkę po konika od hetairów z Aventine Miniatures. Jako że większość mojej konnicy w tej armii pochodzi/będzie pochodzić właśnie z Aventine, uznałem że warto przyrównać wielkość koników właśnie do nich.

No i nastąpił lekki zonk.


sobota, 30 maja 2020

Kontrastowa kohorta cz.2

Krok po kroku, wieczór po wieczorze (czasem z dłuższymi przerwami, bo mi się nie chciało ;) ) doprowadziłem zaczętą w poprzednim wpisie rzymską kohortę do stanu używalności. Poniżej pokażę jak zapodstawkowałem dzielnych legionistów pod Hail Caesar! i wykończyłem im tarcze.



czwartek, 2 kwietnia 2020

Kontrastowa kohorta cz.1

No i mamy pandemiczną kwarantannę. Cały facebook huczy od pomysłów na spożytkowanie nadmiernej ilości wolnego czasu, a ja się pytam gdzie popełniłem błąd, że tego czasu mam mniej niż zwykle? Oprócz normalnej pracy mam jeszcze dodatkowe przeszkadzajki w postaci (również pracującej, ergo zestresowanej wszystkim) żony i nudzących się do porzygu dzieciaków...
Może bym się i przejmował, ale z drugiej strony fakt że nie wiadomo kiedy będzie mi dane umówić się na jakąkolwiek grę działa dość kojąco. Miałem odrobinę wolnych zasobów umysłowych żeby sobie przemyśleć parę rzeczy i dojść do porozumienia z samym sobą. Zaskakujące jak mimo upływu lat wciąż Ścieżka Światła ™ odkrywa przede mną coraz to nowe widoki  :D
Ale nie o tym.
W ramach (prawie) codziennego relaksu postanowiłem machnąć sobie kolejną kohortę do armii rzymskiej z czasów Cezara. A że dawno nie było tu żadnego step-by-step, to i dwa ptaszki jednym kamieniem można ustrzelić. Tym bardziej że to pierwsza armia którą maluję farbami Citadel Contrast... powiedzmy ;)
Otóż eksperymenty z Contrastami zaowocowały nie tyle przestawieniem się na tą serię, ile przyjęciem do arsenału technik "malowania" washami. Bo Contrasty to nic innego jak nasycone washe. Tyle że nie zawsze dają taki efekt jaki bym chciał, dlatego dokooptowałem do współpracy inne produkty. Ale po kolei:

sobota, 14 marca 2020

Czarodziejka z międzyczasu

W trakcie malowania oddziału procarzy do mojej powoli powstającej armii seleukidów, miałem mały "wypadek". Otóż, w ramach urozmaicenia, postanowiłem jednemy z nich pomalować tunikę na nieco ciemniejszy kolor niż reszta. Nie chciałem ani czystej czerni, ani jakiegoś mocnego koloru. W oczy rzuciła mi się triada "Dusk Skin" Reapera - taki ni to czarny, ni to szary, z bardzo nikłym fioletowym odcieniem.

Malując rzeczonego procarza nie mogłem odpędzić myśli że ta triada idealnie nadawałaby się do malowania skóry klasycznych "dedekowych" drowów, czyli mrocznych/czarnych elfów. Wiecie, Drizzt Do'Urden, białe włosy, czerwone oczy, źliniedobrzy mieszkający pod ziemią. Zresztą sama nazwa triady zdawała się sugerować takie właśnie zastosowanie.

Postanowiłem więc zrobić mały side-quest i pomalować taką właśnie figurkę. Tym bardziej że miałem jedną akurat przygotowaną do malowania... od jakichś dwóch czy trzech lat.
Ta figurka to Mae'viir, Dark Elf Sorceress produkcji Guild of Harmony. Sama firma już chyba nie istnieje, nie znalazłem nic na sieci, a nie jestem pewien powiązań tego producenta z Demented Games które obecnie ma frakcję Guild of Harmony w swojej grze Twisted. Tak czy inaczej - figurka już raczej nie do zdobycia w normalnym obiegu.

środa, 4 marca 2020

Hejo!

W sumie nie mam nic ciekawego do napisania. Tzn. może mam, ale jak co dzień jest już po północy i nie bardzo mam siłę na cokolwiek... Chciałem tylko napisać że czasem brakuje mi tego blogowania.

To takie fajne miejsce gdzie można się powywnętrzać, albo po prostu napisać coś co jakiś czas później śmiesznie będzie przeczytać. Taki pamiętniczek.

No więc, kochany pamiętniczku, ostatni rok upłynął mi całkiem pracowicie. Jak to ja, złapałem sobie zajawkę na zupełnie nowy temat... po latach nabijania się z graczy zafascynowanych antykiem, sam wsiąkłem. I to poważnie.

Zaczęło się od pomysłu na armię do Kings of War, jeszcze w poprzedniej (drugiej) edycji. Armia - oczywiście Kingdoms of Men - miała bazować na dużej ilości pikinierów i bestii wojennych. Jak to mam w zwyczaju, chciałem żeby nawiązywała do jakiegoś historycznego pierwowzoru... Po chwili rozglądania się wpadłem na genialny - wydawałoby się - pomysł: Sukcesorzy! Czyli armia jednego z hellenistycznych królestw które zostawił po sobie Aleksander Wielki. Piki? Są. Bestie? Jak najbardziej - słonie bojowe :)

środa, 22 maja 2019

Pfff :)

No proszę, kolejny rok minął.

Tym razem nie tak bezproduktywnie jak poprzednia roczna pauza w blogowaniu. Sporo grałem - zaliczyłem prawie cały sezon turniejowy Kings of War 2018, trochę też rampantowałem. Moja armia Miragliano urosła w siłę, przez jakiś czas służyła wszak do grania w sporego bitewniaka. Niestety nie dałem rady doszlifować jej na tyle żeby uzyskała jakiekolwiek wyniki (mój wynik na koniec sezonu to 2 wygrane, 2 remisy i 11 porażek...), po prostu w takiej postaci w jakiej chciałem ją widzieć - nie sprawdzała się. Została więc zredukowana z powrotem do etatów rampantowych, i choć raczej nie będzie już dane wystawić jej w całości (w kategoriach rampantowych to jest jakieś 150 punktów, a gra się bazowo na 24-30 :D ), to mam zamiar domalować dwa ostatnie oddziały, dokleić kilka sztandarów i cieszyć się jej widokiem na półce. I co z tego że jest w bejcy :)

Zrodziło mi się trochę nowych pomysłów, z częścią starych pożegnałem się z braku perspektyw i miejsca w pudełkach. Ogólnie jestem w dość dobrym punkcie jeśli chodzi o hobby, choć ostatnie miesiące upływają mi pod znakiem podwójnej ilości zleceń w pracy w porównaniu z ubiegłym rokiem, co odbija się trochę negatywnie na czasie którym dysponuję i chęci do robienia czegokolwiek jak już dzieci pójdą spać. Cóż, takie życie.

Niemniej kusi mnie czasem żeby napisać tu coś konkretnego. Tym bardziej że szerzej odwiedzane media, konkretnie facebook, ostatnio strasznie działają mi na nerwy. Staram się ograniczać newsy do źródeł związanych z hobby, ale nawet tam panuje moda na bezkrytyczne spamowanie czym się da. Czasem jest tak że ten sam post ze zdjęciem kilku pomalowanych figurek - lepiej lub gorzej, choć z reguły bez fajerwerków - pojawia mi się na 3 czy 4 grupach, niezależnie od tego czy nawiązuje do nich tematycznie czy nie. Zupełnie jakby ludziom nie chciało się zakładać i prowadzić własnych stron czy galerii, o blogach to już nawet nie wspominam. A jest to zjawisko na tyle powszechne że nawet nie chce mi się z nim walczyć...

Ogólnie wydaje mi się że blogosfera powoli odchodzi na boczny tor, bo prowadzenie bloga wymaga trochę więcej zachodu niż takie codzienne klepanie na fb czy innych instagramach. Sam też nieczęsto mam czas czytać blogi na liście obserwowanych, ale staram się przynajmniej raz w tygodniu sprawdzić co tam słychać, bo podziwiam tych ostatnich sprawiedliwych którym się chcę. Może taka apatia jest też jednym z powodów dla których przez rok nic tutaj nie pisałem... no bo pisanie dla samego pisania to strata czasu, a i nie wydaje mi się żeby obserwatorom jakoś specjalnie dawał się we znaki brak nowych postów...

Ale blog sobie jest. I jak już coś będę miał do pokazania to z pewnością tak uczynię, choć nie jestem pewien czy akurat będzie to skończona armia Miragliano ;) bo trochę nie chcę się zmuszać. Raczej jestem na etapie że maluję to na co w danej chwili mam ochotę.

A ponieważ jestem buntownikiem to ten post nie będzie udostępniony na tym cholernym facebooku, o.

niedziela, 27 maja 2018

Turniejowy oklep

I stało się coś takiego, że sam się dziwię. Oto więcej czasu poświęcam na granie niż na malowanie, a na malowanie więcej czasu niż na pisanie o tym :) Dlatego też znowu cicho na blogu, ale za to poza blogiem - wulkan aktywności ;)

Ale po kolei:

Primo - 22 kwietnia zagrałem na turnieju Kings of War w Warszawie. Pierwszy taki turniej z prawdziwego zdarzenia w moim życiu... wiem wiem, to wstyd, ale co poradzę że do tej pory grałem tylko sporadycznie towarzysko.
Wrażenia jak najbardziej pozytywne: fajne było zarówno miejsce (klub Dragon na Okęciu), jak i ludzie z którymi przyszło mi grać. Wyniki żadne, bo w rzeczy samej ja nie jestem dobrym graczem, ale grało się fajnie.
Tak wczesnym rankiem prezentowała się moja armia. Widać kilka niedokończonych podstawek... ale przynajmniej ludki były pomalowane :)

sobota, 24 lutego 2018

Bejcowe szeregi

Tempo postów trochę zwolniło ostatnio, ale to dlatego że nie ma sensu pisać dla samego pisania. Zagrałem ze dwa razy w Rampanty (raz Smoka, raz Lwa) i ostatnio jeszcze w Sagę w ramach zapoznawania się z systemem. Mimo że wejście do najtańszych nie należy - 200 zł za same dwie podstawowe książki, figurek nie liczę bo i tak już mam - chyba jednak się przełamię; sam system nie jest tak złożony jak mi się poprzednio wydawało, i nie planuję zastąpić nim Rampantów (skala obu gier jest bardzo podobna), raczej od czasu do czasu pokombinować przy stole w trochę inny sposób. Najważniejsze że jest spora grupa ludzi którzy w to grają, więc nie będę musiał nikogo namawiać.

sobota, 3 lutego 2018

Z tęsknoty za śniegiem...

"Zima zima zima,
Pada pada śnieg!"


Ta, jasne.

Lubię zimę. Dla mnie to naturalna rzecz, że jak jest zima, to musi być zimno, biało od śniegu i drogowcy muszą być zaskoczeni. Niestety, klimat ostatnio mówi mi "bicz pliz" i już nie pamiętam kiedy ostatnio mieliśmy porządną zimę. Gdyby nie krótki okres kiedy troszkę śniegu jednak się pojawiło, to moje dzieci bałwanka znałyby tylko z obrazków :(

piątek, 19 stycznia 2018

Ocieplanie wizerunku Kings of War

Geneza


Jest takie powiedzenie: "tylko krowa nie zmienia poglądów". Nie wiem jak się to ma do charakteru i psychiki prawdziwej krowy, ale demonstruje pewną postawę o którą coraz trudniej w świecie social mediów, gdzie każdy jest specjalistą od wszystkiego i zawsze ma rację.
Ja przez długi czas byłem krową jeśli chodzi o Kings of War. Wiadomo powszechnie że Mantic Games powstało żeby odciąć trochę kuponów od sławy Warhammera, zarówno za pomocą tańszych figurek (do dziś na stronie mają motto "Welcome to the home of affordable wargames miniatures...") jak i systemu Kings of War. O ile figurki nigdy mi nie przeszkadzały, nawet je obwąchiwałem - zwłaszcza orków, którzy w moich oczach wyglądali trochę mniej groteskowo niż małpiszony z GW - o tyle z systemu zawsze się nabijałem. Byłem święcie przekonany że to tylko podkładka do robienia figurek, że Alessio Cavatore raczej nie wyjdzie z cienia Ricka Priestly i Jervisa Johnsona i co najwyżej powieli kilka dobrych pomysłów. No i komu by się chciało grać w grę w której nic, absolutnie nic nie robisz w turze przeciwnika, ba - nawet save'ów sobie nie rzucasz?

sobota, 13 stycznia 2018

Styczniowy Dragon Rampant

To chyba stanie się tradycją - zeszły rok zacząłem od gry w Lion Rampant; dzisiaj miałem przyjemność poturlać kostki w Dragon Rampant. Nie mam nic przeciwko :)

Co prawda zarówno oponent, jak i armie wiele się nie zmieniły od poprzedniego starcia - moje Miragliano kontra Maurowie Kadzika - jednak tym razem wprowadziliśmy element fantastyczny w postaci czarodziejów (każdy po jednym). Zagraliśmy także by the book - z losowym wyborem scenariusza i wybierając sobie questy (jakby kto nie wiedział - przed bitwą wybieramy sobie specjalne zadania, coś w rodzaju misji; jeśli uda się je zrealizować w trakcie bitwy dostaje się dodatkowe punkty zwycięstwa. W przeciwnym przypadku - traci się punkty zwycięstwa).

Wylosowaliśmy scenariusz "Ringbearer". Kadzik miał 26 punktów i był scenariuszowym obrońcą, powiernikiem pierścienia. Ja miałem 25 punktów i byłem atakującym.

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Fanty z HQ Resin

Jak tam, kac sylwestrowy już powoli przechodzi? No to fajno, zapraszam na małą prezentację moich fantów złowionych na ostatnim Hussarze :)

Tym razem nałowiłem produktów spod marki HQ Resin, czyli linii żywicznych figurek i akcesoriów firmowanych przez Hexy Shop. Niektóre z nich były dostępne już od dłuższego czasu, inne weszły do ogólnej sprzedaży dopiero niedawno, już po Hussarze, pod ogólną nazwą "Resinburg"; miałem okazję nabyć je przedpremierowo, co też uczyniłem.

Bez zbędnych wstępów:



wtorek, 14 listopada 2017

Imprezowa jesień cz.2 - Hussar

8 edycja konkursu Hussar odbyła się w dniach 4-5 listopada tego roku. Po zeszłorocznej przerwie spowodowanej ogólną hobbystyczną przerwą, w tym roku znów zgłosiłem się na wolontariusza do noszenia prac i generalnego pałętania się między nogami innych. Z tego też powodu moja relacja ma charakter bardziej opisu wrażeń z imprezy niż dokładnego raportu czy prezentacji prac. Po prostu nie miałem czasu na dokładne robienie zdjęć wszystkim figurkom, pojazdom i dioramom jakie tam się pojawiły :) Zresztą na innych blogach znajdziecie zdjęcia dużo lepsze niż te które ja bym zrobił.

Warto wspomnieć że w tym roku padł rekord ilości zgłoszonych prac - 164. Także poziom był dość wysoki. Zasłyszałem też jednym uchem rozmowy na temat zmian w kategoriach które być może nastąpią już za rok, więc fajnie że impreza się rozwija :)