Hej, taki mały post z zaskoku ;)
Mianowicie, zakupiłem sobie ślicznych Scytów z Wargames Foundry, z zamiarem użycia ich jako najemnych Dahów w armii seleukidzkiego Megasa Basileusa, Antiocha Wielkiego :)
Jednym z najważniejszych zagadnień przy mieszaniu w obrębie jednej armii figurek od różnych producentów jest wielkość koni, bo w tym obszarze występują największe różnice. Wielkość samych ludzików ma trochę mniejsze znaczenie, bo wiadomo - jedni są więksi, inni mniejsi... i jakoś te różnice mniej się rzucają w oczy. Konie natomiast - to już sprawa poważniejsza.
No i przyszła paczka (i to mimo covidów i innych brexitów całkiem sprawnie, jakoś w tydzień), więc się rzuciłem na tych Scytów/Dahów jak Reksio na szynkę. Rozpakowałem, pooglądałem, pomacałem, i tradycyjnie sięgnąłem na półkę po konika od hetairów z Aventine Miniatures. Jako że większość mojej konnicy w tej armii pochodzi/będzie pochodzić właśnie z Aventine, uznałem że warto przyrównać wielkość koników właśnie do nich.
No i nastąpił lekki zonk.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty
środa, 14 kwietnia 2021
Koń, jaki jest... każdy widzi?
poniedziałek, 1 stycznia 2018
Fanty z HQ Resin
Jak tam, kac sylwestrowy już powoli przechodzi? No to fajno, zapraszam na małą prezentację moich fantów złowionych na ostatnim Hussarze :)
Tym razem nałowiłem produktów spod marki HQ Resin, czyli linii żywicznych figurek i akcesoriów firmowanych przez Hexy Shop. Niektóre z nich były dostępne już od dłuższego czasu, inne weszły do ogólnej sprzedaży dopiero niedawno, już po Hussarze, pod ogólną nazwą "Resinburg"; miałem okazję nabyć je przedpremierowo, co też uczyniłem.
Bez zbędnych wstępów:

Tym razem nałowiłem produktów spod marki HQ Resin, czyli linii żywicznych figurek i akcesoriów firmowanych przez Hexy Shop. Niektóre z nich były dostępne już od dłuższego czasu, inne weszły do ogólnej sprzedaży dopiero niedawno, już po Hussarze, pod ogólną nazwą "Resinburg"; miałem okazję nabyć je przedpremierowo, co też uczyniłem.
Bez zbędnych wstępów:

wtorek, 10 października 2017
HobbyZone: wszyscy mają - mam i ja!
Produkty Hobby Zone są już chyba znane wszystkim w naszej niszy figurkowo - malarskiej. I nie chodzi tu tylko o to że Piotrek fajny gościu jest - po prostu ma dobry produkt.
Długo się przymierzałem do kupna czegoś na moje biurko, bo to albo akurat kasy nie było, albo byłem w trakcie kolejnego remanentu i nie byłem pewien co i jak mi się zmieści.W końcu nadszedł ten dzień, w którym przy okazji porządkowania pokoju i pakowania rzeczy na handel uznałem że więcej miejsca już mieć nie będę, a warto by w końcu trochę usprawnić ergonomię mojego stanowiska pracy.
Długo się przymierzałem do kupna czegoś na moje biurko, bo to albo akurat kasy nie było, albo byłem w trakcie kolejnego remanentu i nie byłem pewien co i jak mi się zmieści.W końcu nadszedł ten dzień, w którym przy okazji porządkowania pokoju i pakowania rzeczy na handel uznałem że więcej miejsca już mieć nie będę, a warto by w końcu trochę usprawnić ergonomię mojego stanowiska pracy.
piątek, 12 września 2014
Pędzle ze StertyŁupów
Od czasu kiedy Mateusz "Red Gobbo" Sztrąf przesłał mi swoje pędzle do zrecenzowania, wypowiedzieli się na ich temat chyba wszyscy malarze i blogerzy z naszego małego światka ;) No cóż, przyznam szczerze że nawet zdjęcia porobiłem ponad miesiąc temu, tylko jakoś ciągle nie mogłem się zebrać do pisania... Ale obiecałem - więc piszę.
A będzie o pędzlach syntetycznych. Od jakiegoś czasu przymierzam się do przesiadki na ten właśnie rodzaj włosia - a dlaczego, to napiszę na końcu. Niestety z Mag Polami nie mam najlepszych doświadczeń, dlatego postanowiłem znaleźć coś innego. Kilka renomowanych firm produkuje pędzle z syntetycznym włosiem, i właśnie zastanawiałem się w którą markę "wejść" kiedy nagle pojawiły się pędzle z lootpile.eu. Wielkim plusem była możliwość otrzymania próbki za darmo - więc tylko głupi by nie skorzystał ;)
A będzie o pędzlach syntetycznych. Od jakiegoś czasu przymierzam się do przesiadki na ten właśnie rodzaj włosia - a dlaczego, to napiszę na końcu. Niestety z Mag Polami nie mam najlepszych doświadczeń, dlatego postanowiłem znaleźć coś innego. Kilka renomowanych firm produkuje pędzle z syntetycznym włosiem, i właśnie zastanawiałem się w którą markę "wejść" kiedy nagle pojawiły się pędzle z lootpile.eu. Wielkim plusem była możliwość otrzymania próbki za darmo - więc tylko głupi by nie skorzystał ;)
wtorek, 2 lipca 2013
Rozpakowane trzy razy
Ten post miał pojawić się wcześniej, ale akurat złapałem dobrą fazę na orczą skórę, więc korzystałem - tym bardziej że pierwsze podejście do forgeworldowego orka było niestety spaprane. Teraz wyszło dużo lepiej, więc proszę nie marudzić - cierpienie uszlachetnia.
Poniżej aż trzy recenzje modeli, które nabyłem na imprezach malarskich w Toruniu i Radomiu. A co, postanowiłem się nie rozdrabniać. Zanim przejdę do konkretów, chciałbym zaznaczyć jedną rzecz: otóż można będzie odnieść wrażenie, że się czepiam tego czy owego. Naprawdę tak nie jest. Wszystkie modele bardzo mi się podobają, i uważam że były warte każdej wydanej na nie złotówki; po prostu uważam że recenzje należy robić rzetelnie, i jak jest jakiś mankament to warto o nim wspomnieć, niezależnie od tego jak bardzo się człowiek do danego modelu ślini ;)
Poniżej aż trzy recenzje modeli, które nabyłem na imprezach malarskich w Toruniu i Radomiu. A co, postanowiłem się nie rozdrabniać. Zanim przejdę do konkretów, chciałbym zaznaczyć jedną rzecz: otóż można będzie odnieść wrażenie, że się czepiam tego czy owego. Naprawdę tak nie jest. Wszystkie modele bardzo mi się podobają, i uważam że były warte każdej wydanej na nie złotówki; po prostu uważam że recenzje należy robić rzetelnie, i jak jest jakiś mankament to warto o nim wspomnieć, niezależnie od tego jak bardzo się człowiek do danego modelu ślini ;)
piątek, 12 kwietnia 2013
Podstawki od SMM - recenzja
W związku z nową pracą malowanie mocno, niestety, zwolniło, choć nie stanęło w miejscu. Dlatego zamiast pochwalić się nową skończoną figurką, dziś zaprezentuję podstawki, które nabyłem w celu osadzenia na nich forgeworldowych krasnoludów.
Wybrałem produkt Scibor Monstrous Miniatures, z serii Rocky 20mm square bases. Zastanawiałem się jeszcze nad Micro Art, ale "ściborowe" jakoś lepiej mi wyglądały na zdjęciach. Jeden paypalowy przelew i kilka dni później paczuszka zawitała do mojego studia.
W blisterku znajdowało się 5 podstawek. Z 6 wzorów wybranego przeze mnie typu otrzymałem 3 (2 zdublowane). Po cichu liczyłem na cztery, ale nie mogę narzekać - wszak krasnoludów jest trzech, więc każdy wyląduje na innej podstawce.
Po rozpakowaniu dokładnie obejrzałem odlewy. Podstawki wykonane są z dobrej jakościowo, twardej żywicy. Nie znalazłem żadnych bąbli ani nadlewek. Na spodzie każdej podstawki są ślady po szlifowaniu nierówności, co daje pewność że każdy odlew jest dokładnie sprawdzany i obrabiany przed wysłaniem do klienta. Duży plus.
Poniżej każdy z otrzymanych przeze mnie wzorów.
Podsumowując - bardzo fajny zakup. Na pewno jeszcze kiedyś skuszę się na podstawki od SMM, a biorąc pod uwagę ostatnie fotki krążące po sieci, może nawet nabędę kilka figurek (ulubione tematy Ścibora - krasnoludy i nie-Space-Marines - jakoś do mnie nie przemawiają, choć jakościowo są zapewne w światowej czołówce).
Acha, jeszcze jedno - jako że zakupu dokonałem w okolicach Wielkanocy, do paczki dołożono świąteczny gratis - winietkę z krasnoludem w stroju zajączka i wyglądającego z pisanki goblina. Taki mały, śmieszny gadżet, prędzej czy później trafi pod pędzel ;)
Wybrałem produkt Scibor Monstrous Miniatures, z serii Rocky 20mm square bases. Zastanawiałem się jeszcze nad Micro Art, ale "ściborowe" jakoś lepiej mi wyglądały na zdjęciach. Jeden paypalowy przelew i kilka dni później paczuszka zawitała do mojego studia.
W blisterku znajdowało się 5 podstawek. Z 6 wzorów wybranego przeze mnie typu otrzymałem 3 (2 zdublowane). Po cichu liczyłem na cztery, ale nie mogę narzekać - wszak krasnoludów jest trzech, więc każdy wyląduje na innej podstawce.
Po rozpakowaniu dokładnie obejrzałem odlewy. Podstawki wykonane są z dobrej jakościowo, twardej żywicy. Nie znalazłem żadnych bąbli ani nadlewek. Na spodzie każdej podstawki są ślady po szlifowaniu nierówności, co daje pewność że każdy odlew jest dokładnie sprawdzany i obrabiany przed wysłaniem do klienta. Duży plus.
Poniżej każdy z otrzymanych przeze mnie wzorów.
Na skale leży czaszka - początkowo myślałem że widniejąca w niej dziura to ślad po ogromnym bąblu powietrza, ale okazało się że akurat ten wzór był zdublowany w mojej paczce i na obydwu egzemplarzach dziura jest identyczna, więc to nie defekt lecz urozmaicenie rzeźby.
Na dwóch wzorach oprócz skały i piasku/żwiru umieszczono też lekko oklapłą roślinkę, taką jak na powyższej fotce. Miły akcent.
Powyższą podstawkę możecie obejrzeć "w akcji" na zdjęciach gotowego slayera tutaj.
Podsumowując - bardzo fajny zakup. Na pewno jeszcze kiedyś skuszę się na podstawki od SMM, a biorąc pod uwagę ostatnie fotki krążące po sieci, może nawet nabędę kilka figurek (ulubione tematy Ścibora - krasnoludy i nie-Space-Marines - jakoś do mnie nie przemawiają, choć jakościowo są zapewne w światowej czołówce).
Acha, jeszcze jedno - jako że zakupu dokonałem w okolicach Wielkanocy, do paczki dołożono świąteczny gratis - winietkę z krasnoludem w stroju zajączka i wyglądającego z pisanki goblina. Taki mały, śmieszny gadżet, prędzej czy później trafi pod pędzel ;)
poniedziałek, 18 marca 2013
Rozpakowane: Krasnoludy z Forge World
Od dawna chciałem spróbować swoich sił z jakimś modelem z Forge World, i oto nadarzyła się nie lada gratka w postaci zlecenia: nie jedna, ale trzy figurki z nowego zestawu "Dwarf Command Set". W skład zestawu wchodzą trzy figurki krasnoludów: slayera, Ironbreakera/lorda oraz chorążego.
Już przy wstępnych oględzinach przekonałem się, że wszystko co dobrego słyszałem o produktach FW to prawda. Poziom detali jest oszałamiający, jakość odlewu doskonała, żywica - bardzo dobra, przypominająca tą z którą miałem do czynienia w latach modelarstwa. Nadlewki minimalne, i to raczej z tych cieniutkich przypominających błonę - większość zeszła w trakcie mycia wodą :) Było, owszem, kilka upustów żywicy (takie grubsze nadlewki służące do dokładnego rozprowadzenia żywicy po formie), ale usunięcie ich przy pomocy skalpela było banalnie proste. Raczej bałem się że niechcący urżnę jakiś detal ;)
W skład zestawu wchodzi to co na zdjęciu powyżej: trzy korpusy z rękami (w tym dwa z głowami), głowa slayera, sztandar, dłonie z toporami dla slayera i Ironbreakera oraz ozdoby do sztandaru. Elementy okazały się idealnie spasowane, a że to lekka żywica - wystarczył sam cyjanoakryl, bez potrzeby sztyftowania.
Poniżej każdy z odlewów w zbliżeniu. Nawet te zdjęcia nie oddają w pełni jakości detali. Szczególnie zachwyciły mnie kolczugi - kółka są delikatne niczym westchnienie dziewczęcia ;)
Oto najlepszy przykład jak należy projektować figurki pod żywicę - tego poziomu detali niestety nie udało by się uzyskać w metalu czy plastiku. Dokładnie widać najdrobniejsze nity, na rękawicach Ironbreakera są nawet miniaturowe dziurki imitujące szwy, a w fajce trzymanej przez chorążego widać małe węgielki...
Oczywistym chyba jest że przy malowaniu tych figurek będę dawał z siebie wszystko :) Modele są posklejane, umyte i już czekają na podkład:
Moja ocena - 10/10. W tym medium i w tej skali nie da się chyba lepiej :) Nie mogę się doczekać kiedy zakupię coś dla siebie, najprawdopodobniej Lietpolda, choć przez sentyment do Warhammera Online może to być również Keeper of Secrets - o ile tylko wygram w totka...
Już przy wstępnych oględzinach przekonałem się, że wszystko co dobrego słyszałem o produktach FW to prawda. Poziom detali jest oszałamiający, jakość odlewu doskonała, żywica - bardzo dobra, przypominająca tą z którą miałem do czynienia w latach modelarstwa. Nadlewki minimalne, i to raczej z tych cieniutkich przypominających błonę - większość zeszła w trakcie mycia wodą :) Było, owszem, kilka upustów żywicy (takie grubsze nadlewki służące do dokładnego rozprowadzenia żywicy po formie), ale usunięcie ich przy pomocy skalpela było banalnie proste. Raczej bałem się że niechcący urżnę jakiś detal ;)
W skład zestawu wchodzi to co na zdjęciu powyżej: trzy korpusy z rękami (w tym dwa z głowami), głowa slayera, sztandar, dłonie z toporami dla slayera i Ironbreakera oraz ozdoby do sztandaru. Elementy okazały się idealnie spasowane, a że to lekka żywica - wystarczył sam cyjanoakryl, bez potrzeby sztyftowania.
Poniżej każdy z odlewów w zbliżeniu. Nawet te zdjęcia nie oddają w pełni jakości detali. Szczególnie zachwyciły mnie kolczugi - kółka są delikatne niczym westchnienie dziewczęcia ;)
Oto najlepszy przykład jak należy projektować figurki pod żywicę - tego poziomu detali niestety nie udało by się uzyskać w metalu czy plastiku. Dokładnie widać najdrobniejsze nity, na rękawicach Ironbreakera są nawet miniaturowe dziurki imitujące szwy, a w fajce trzymanej przez chorążego widać małe węgielki...
Oczywistym chyba jest że przy malowaniu tych figurek będę dawał z siebie wszystko :) Modele są posklejane, umyte i już czekają na podkład:
Moja ocena - 10/10. W tym medium i w tej skali nie da się chyba lepiej :) Nie mogę się doczekać kiedy zakupię coś dla siebie, najprawdopodobniej Lietpolda, choć przez sentyment do Warhammera Online może to być również Keeper of Secrets - o ile tylko wygram w totka...
poniedziałek, 11 marca 2013
Polimerowe kości
Przez czysty, niczym nie skażony nałóg nabyłem drogą kupna poprzez Allegro figurkę Reapera z serii "Bones". Ostatnio w światku figurkowym było dość głośno o tej inicjatywie za sprawą kampanii kickstarterowej uruchomionej przez tę renomowaną firmę - stosunek ilości otrzymywanych figurek do zainwestowanych pieniędzy przyprawiał bowiem o zawrót głowy! A to dlatego że w odróżnieniu od GW, Reaper decydując się na tańszy materiał postanowił odpowiednio obniżyć ceny (zamiast je podnosić).
Figurki z serii Bones są bowiem produkowane z polimeru. Byłem bardzo ciekaw jak się przedstawia tworzywo wybrane przez Reapera, a także na ile prawdziwe są zapewnienia firmy że figurki są gotowe do malowania prosto z pudełka, bez użycia podkładu. Dlatego wydałem kilka złotych (dosłownie) żeby się przekonać samemu - to jest moja wersja wydarzeń i będę się jej trzymał!
Po wyjęciu z blisterka figurka prezentuje się bardzo przyjemnie. Detale są ostrzejsze niż by się mogło wydawać. Na linii podziału formy są leciutkie nadlewki, z którymi jest niejaki problem - każdy kto próbował usuwać takie nadlewki z polietylenowych żołnierzyków w skali 1:72 wie o czym mówię... Jedyny sensowny sposób jaki pamiętam to ostrożne ich odcinanie, koniecznie przy użyciu nowego ostrza. Na tym przykładowym modelu nie bawiłem się w czyszczenie nadlewek, ponieważ primo - nie są aż tak przeszkadzające, secundo - trochę mi się nie chciało :)
Mimo wątpliwości postanowiłem pomalować figurkę bez dodatkowych przygotowań, czyli tak jak jest reklamowana seria Bones - po wyjęciu z opakowania. Oczywiście okazało się, że nie ma tak dobrze - wszystko co jest odlewane w stałych formach (silikonowych, żywicznych czy stalowych) ma na sobie pozostałości substancji ułatwiających wyjęcie z tychże form. Na figurkach z form żywicznych jest to z reguły talk, na pozostałych rodzaj lubrykantu przypominającego wazelinę. Nietrudno się zatem domyślić, że bez umycia farba będzie się nie najlepiej trzymać - i tak też się stało. Tym bardziej że farbę swoim zwyczajem rozwodniłem do konsystencji mleka.
Wilkołaka wyszorowałem dokładnie starą szczotką do zębów w ciepłej wodzie z mydłem. Po wyschnięciu zrobiłem drugie podejście, tak samo rozcieńczając farbę - i tym razem miło się zaskoczyłem. Farba bowiem przyległa do figurki bez problemów.
Mój werdykt? Cóż, figurka Reapera za niecałe 10 zł... co można dodać? :) Golden Daemona się tym nie wygra (detale są nieco mniej ostre niż na metalu czy żywicy), ale do grania te figurki są bardziej niż wystarczające, nie tylko ze względu na cenę ale też na tworzywo które zminimalizuje ryzyko uszkodzenia. Myślę że jeszcze kilka pojedynczych modeli sobie zakupię, zwłaszcza takich które w metalu czy żywicy mogły by mnie zrujnować (np. smoki czy większe bestie). Ogólnie - 4 na 5. A to całkiem nieźle jak na moje czepialstwo ;)
Figurki z serii Bones są bowiem produkowane z polimeru. Byłem bardzo ciekaw jak się przedstawia tworzywo wybrane przez Reapera, a także na ile prawdziwe są zapewnienia firmy że figurki są gotowe do malowania prosto z pudełka, bez użycia podkładu. Dlatego wydałem kilka złotych (dosłownie) żeby się przekonać samemu - to jest moja wersja wydarzeń i będę się jej trzymał!
Po wyjęciu z blisterka figurka prezentuje się bardzo przyjemnie. Detale są ostrzejsze niż by się mogło wydawać. Na linii podziału formy są leciutkie nadlewki, z którymi jest niejaki problem - każdy kto próbował usuwać takie nadlewki z polietylenowych żołnierzyków w skali 1:72 wie o czym mówię... Jedyny sensowny sposób jaki pamiętam to ostrożne ich odcinanie, koniecznie przy użyciu nowego ostrza. Na tym przykładowym modelu nie bawiłem się w czyszczenie nadlewek, ponieważ primo - nie są aż tak przeszkadzające, secundo - trochę mi się nie chciało :)
Ciekawostka - ogon wilkołaka jest doklejony "fabrycznie". Nie wiem czym (wygląda mi to na cyjanoakryl), ale trzyma się dobrze. Dzięki temu detale nie ucierpiały na skutek dostosowania do wymogów formy.
Cechą charakterystyczną polimeru w figurkach Bones jest jego elastyczność. Jak widać na zdjęciu powyżej, łapę wilkołaka udało się dogiąć do samej nogi, a po puszczeniu wróciła ona do swojej pierwotnej pozycji. Fajna sprawa, bo zmniejsza ryzyko uszkodzenia modelu w transporcie czy też przy przypadkowym strąceniu ze stołu.
Mimo wątpliwości postanowiłem pomalować figurkę bez dodatkowych przygotowań, czyli tak jak jest reklamowana seria Bones - po wyjęciu z opakowania. Oczywiście okazało się, że nie ma tak dobrze - wszystko co jest odlewane w stałych formach (silikonowych, żywicznych czy stalowych) ma na sobie pozostałości substancji ułatwiających wyjęcie z tychże form. Na figurkach z form żywicznych jest to z reguły talk, na pozostałych rodzaj lubrykantu przypominającego wazelinę. Nietrudno się zatem domyślić, że bez umycia farba będzie się nie najlepiej trzymać - i tak też się stało. Tym bardziej że farbę swoim zwyczajem rozwodniłem do konsystencji mleka.
Uciekającą farbę najlepiej widać na udzie bestii z lewej strony zdjęcia. Miejsca na których farba się jako-tako trzyma zostały pomalowane grubszą warstwą mało rozwodnionej farby, jednak nawet z tych miejsc przy próbie zeskrobania paznokciem farba zeszła momentalnie.
Wilkołaka wyszorowałem dokładnie starą szczotką do zębów w ciepłej wodzie z mydłem. Po wyschnięciu zrobiłem drugie podejście, tak samo rozcieńczając farbę - i tym razem miło się zaskoczyłem. Farba bowiem przyległa do figurki bez problemów.
Na tym zdjęciu lepiej widać nadlewkę na przedramieniu wilkołaka.
Mój werdykt? Cóż, figurka Reapera za niecałe 10 zł... co można dodać? :) Golden Daemona się tym nie wygra (detale są nieco mniej ostre niż na metalu czy żywicy), ale do grania te figurki są bardziej niż wystarczające, nie tylko ze względu na cenę ale też na tworzywo które zminimalizuje ryzyko uszkodzenia. Myślę że jeszcze kilka pojedynczych modeli sobie zakupię, zwłaszcza takich które w metalu czy żywicy mogły by mnie zrujnować (np. smoki czy większe bestie). Ogólnie - 4 na 5. A to całkiem nieźle jak na moje czepialstwo ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















