Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 lutego 2018

Bejcowe szeregi

Tempo postów trochę zwolniło ostatnio, ale to dlatego że nie ma sensu pisać dla samego pisania. Zagrałem ze dwa razy w Rampanty (raz Smoka, raz Lwa) i ostatnio jeszcze w Sagę w ramach zapoznawania się z systemem. Mimo że wejście do najtańszych nie należy - 200 zł za same dwie podstawowe książki, figurek nie liczę bo i tak już mam - chyba jednak się przełamię; sam system nie jest tak złożony jak mi się poprzednio wydawało, i nie planuję zastąpić nim Rampantów (skala obu gier jest bardzo podobna), raczej od czasu do czasu pokombinować przy stole w trochę inny sposób. Najważniejsze że jest spora grupa ludzi którzy w to grają, więc nie będę musiał nikogo namawiać.

sobota, 23 marca 2013

Zrób to sam: stojak na farby

Obiecywałem kiedyś że opiszę sposób w jaki zrobiłem swój stojak na farby. Nagłe pomnożenie moich zapasów farb Vallejo (25 sztuk przysłane mi przez brata) przyspieszył tę operację - po prostu nie mam gdzie trzymać nadliczbowych farbek, więc musiałem na szybko dorobić stojak :)

Moje stojaki zrobione są z grubej tektury - ok. 2,5 mm. Można użyć grubszej lub cieńszej, jednak cokolwiek ponad 3 mm to overkill, a cokolwiek poniżej 1,5 mm może być zbyt giętkie.

Najpierw wyrysowuję wszystko na arkuszu. Buteleczki stosowane przez Vallejo, Reapera czy Army Paintera mają 25 mm średnicy, a razem z nakrętką - 75 mm wysokości. Żeby składować buteleczki w pozycji leżącej, a jednocześnie móc je łatwo wyjmować i wkładać do stojaka, obliczyłem że potrzebuję przestrzeni 30x30x60 mm. W związku z tym wyrysowałem na arkuszu pasy o szerokości 60 mm i zaznaczyłem na nich komory 30 mm oddzielone 3 mm odstępami na elementy idące prostopadle; nie chciałem bawić się w idealne dopasowywanie w szczeliny 2,5 mm, bo cięcie takiej tektury wymaga sporo wysiłku, precyzyjne cięcie - jeszcze więcej wysiłku, a ja chciałem mieć stojak relatywnie szybko do dyspozycji. Poza tym aż tak dokładne zakleszczenie elementów nie jest potrzebne. Na zewnętrznych krawędziach dodałem po 10 mm zapasu, żeby konstrukcja się trzymała.
Po wymierzeniu pozostałego miejsca na biurku wyszło mi, że nowy stojak będzie mógł pomieścić 13 rzędów po 9 farbek. W związku z tym wyciąłem dwa zestawy elementów: poziome (po 9 komór) i pionowe (13 komór).
Najtrudniejszą, bo najbardziej pracochłonną i męczącą (czyli w skrócie - upierdliwą) czynnością jest wycinanie zagłębień montażowych. Jako że tektura dość szybko tępi ostrza noża kreślarskiego, w trakcie pracy nad stojakiem zmieniałem je chyba z 10 razy... No i nadgarstek boli mnie do teraz.
Po wycięciu elementów trzeba je złożyć do kupy i wzmocnić przyklejając plecki (mogą być z cieńszej tektury). Zrezygnowałem z klejenia między sobą poszczególnych elementów z dwóch powodów: po pierwsze jest to dodatkowa upierdliwość która aż tak znacząco nie wpływa na sztywność całej konstrukcji, po drugie - jak wspomniałem wyżej wycięcia są szersze niż sama tektura, więc powierzchnia klejenia i tak była by mała. Nie wspominając już o tym ile czasu by to zajęło. Złożyłem więc elementy "na sucho"...
... po czym ułożyłem całość na płaskiej powierzchni. Warto upewnić się przed klejeniem że całość trzyma kąt.
Na każde skrzyżowanie elementów nałożyłem kroplę białego kleju i dodatkowo posmarowałem kilka krawędzi pionowych elementów. Na to nałożyłem arkusz cieńszej (ok. 1 mm) tektury - nie przejmowałem się przycinaniem go "na wymiar", ponieważ można to zrobić już po wyschnięciu kleju. Dla pewności plecki obciążyłem na czas klejenia książkami.
Po kilku godzinach, gdy klej wysechł, do bocznych krawędzi przykleiłem jeszcze wsporniki w formie pasów tektury ok. dwukrotnie szersze niż głębokość komory. Wsporniki te mają zapobiec "gibnięciu się" stojaka do przodu; jeśli gibnie się do tyłu, i tak oprze się o ścianę.
Na koniec przyciąłem wsporniki, bardziej dla wyglądu niż dla funkcjonalności, oraz dokleiłem jeszcze jeden pasek tektury na samą górę (trochę poprawia to sztywność konstrukcji).
Zrobione! Oto gotowy stojak w akcji (po prawej, załadowany Reaperami) obok poprzedniego egzemplarza (po lewej, załadowany Vallejo i Army Painter):
I teraz najlepsze: taki arkusz tektury, wystarczający na zrobienie jednego stojaka, kosztuje nie więcej niż 10-12 zł (może nawet mniej: ja za swoją tekturę płaciłem 6 zł, ale było to jakieś 10 lat temu). Wymiar stojaka można sobie dopasować do przestrzeni jaką się dysponuje, jedyne czego wymaga to trochę czasu na wykonanie (mi zajęło to łącznie ok. 5 godzin nie licząc schnięcia kleju, z czego większość to wycinanie szczelin montażowych). Rzecz jasna można sobie kupić wycinane laserowo stojaki, czy nawet zamówić takie wycięcie choćby w Your Move. Tyle że sklejka w warunkach domowych nie ma większej przewagi nad tekturą w przypadku takiego stojaka, a koszt również będzie bez porównania większy... Poza tym mam czasem ciągoty do dawnego podejścia do hobby, kiedy przede wszystkim robiło się różne rzeczy samemu... ;)

wtorek, 5 marca 2013

Jak to robią inni

Jako że mam zamiar wrzucić na bloga jeszcze trochę treści w tym tygodniu, pomyślałem że może nie będę wszystkiego pakował w jeden przydługi post. Dlatego będzie krótko i na temat :)

Poniżej filmik który dał mi wiele teorii. Jest dość długi, ale warto obejrzeć. Przede wszystkim widać w praktyce stopień rozcieńczenia farby i sposób jej nakładania (czyli ruchy pędzla). Oczywiście, jest to tylko jedna z technik i każdy powinien stosować taką jaka mu pasuje - ta akurat pasuje mi coraz bardziej (może dlatego że ćwiczę ją już od jakiegoś czasu), i nawet jeśli ktoś stwierdzi że to nie dla niego, to na pewno warto ją wpierw wypróbować :)


Następny film warty polecenia, na który wpadłem niedawno, to prezentacja różnych rodzajów washy przez Miguela Jimeneza. Jakby ktoś nie wiedział - Miguel "MIG" Jimenez jest uzdolnionym modelarzem, który przebojem zdobył sławę zarówno na internecie, jak i na konkursach modelarskich i zasłynął ze stosowania takich tricków jak chipping (odpryski farby), washe, filtry, pigmenty itp. Dzięki temu założył własną firmę produkującą różne preparaty do tzw. weatheringu.
Na poniższym filmie prezentuje on sposób nakładania washa - takiego prawdziwego, modelarskiego. W świecie figurkowym będzie on przydatny zwłaszcza fanom Warhammera 40 000, bo najlepiej wychodzi na maszynach. Polecam.


Skoro już o pigmentach mowa - wygląda na to że na stałe zagościły na warsztatach "figurkowców". Jest też mnóstwo poradników jak je nakładać (i po co), czym utrwalać itp. - na przykład na blogu Colored Dust, który oczywiście polecam ;) Poniżej inna pokazówka, też warta obejrzenia.


Teraz dość długi materiał z jednego z konwentów w USA. Sam Ken Schlotfeldt, właściciel firmy Badger, opowiada o aerografach. Bardzo, bardzo ciekawy filmik, rozwiewający przy okazji kilka mitów.


I na koniec taki fajny trick do robienia bardziej efektownych fotografii np. na Coolminiornot. Niedługo mam zamiar zrobić sobie kilka takich tełek, w różnych barwach żeby móc je dopasowywać "klimatem" do danej figurki. Oczywiście można sobie zamiast tego kupić profesjonalny zestaw 6 teł - za jakieś 80 dolarów; mnie nie stać :]


W najbliższych wpisach będzie więcej o moich własnych dokonaniach, obiecuję :)

piątek, 22 lutego 2013

Te (niekoniecznie) czarne oczy...

Słowo się rzekło - kobyłka u płota, jak mówi stare przysłowie.

Na początek proponuję zapoznać się z powyższym filmikiem - mimo że narracja jest w języku angielskim, pokazuje dość wyraźnie podstawowe zagadnienia związane z malowaniem oczu na figurce, co wielu osobom przysparza niejakich problemów.

Po obejrzeniu tego materiału postanowiłem zastosować świeżo zdobytą wiedzę na figurce 28 mm, jednak zanim przejdziemy do części "krok-po-kroku" chciałbym jeszcze podzielić się paroma przemyśleniami, których nie ma w filmie.

Przede wszystkim źrenice/tęczówki należy malować symetrycznie. Nieważne czy ludek ma patrzeć w lewo, w prawo czy wprost - nie powinien mieć zeza! Jeśli malujemy ludka patrzącego wprost, dobrą wytyczną są kąciki ust - jeśli źrenica będzie się z nimi pokrywać w linii pionowej, będzie ok.

Drugą sprawą jest orientacja pionowa tęczówek. Dzięki temu możemy nadać twarzy figurki dużo wyrazu, często więcej niż sama mimika nadana jej przez rzeźbiarza. Pozwoliłem sobie na szybko zrobić poglądowy rysunek:



1 - neutralne, naturalne położenie źrenicy. Większa część tęczówki ukryta jest pod górną powieką, dolna jej krawędź ledwo wchodzi pod dolną powiekę (lub jej dotyka). Takie coś malujemy na większości figurek.

2 - spojrzenie w górę; pomiędzy dolną powieką a tęczówką jest widoczny odstęp. Jeśli figurka ma pochyloną twarz, możemy poprzez takie umiejscowienie uzyskać fajny efekt patrzenia "spode łba" :)

3 - patrzenie w dół, mało naturalne (zazwyczaj odruchowo pochylamy twarz by na coś spojrzeć). Ma dwa fajne zastosowania: na figurkach z uniesioną twarzą możemy uzyskać efekt szału (przydatne u flagellantów, maruderów Chaosu i innych berserkerów); na innych figurkach można w ten sposób symulować przerażenie (tak wyglądają oczy "rozszerzone ze strachu").

4 - źrenica centralnie pomiędzy powiekami. Rzadko spotykane i raczej nienaturalne ułożenie; najlepiej nie stosować w figurkach żeby nie wyglądały sztucznie.

Co jeszcze? Rozrzedzać farbę, nie pić zbyt dużo kawy przed malowaniem i postarać się o dobre oświetlenie i podparcie dla rąk :)

Obiektem mojego eksperymentu została figurka Reapera z linii Pathfinder, którą nabyłem na zeszłorocznym Hussarze. Ma dość duże jak na tą skalę, dobrze wyrzeźbione oczy, więc było na czym poćwiczyć. Do malowania użyłem mojego wysłużonego pędzelka, na którym zostało niewiele włosia; używam go właściwie tylko do malowania oczu. Zaletą takiego zdezelowanego pędzla jest to że nie nabiera za dużo farby, dzięki czemu zmniejsza się ryzyko rozlania po malowanej powierzchni.


Zaplanowałem dla tej figurki zielone oczy, więc wybrałem odpowiednie farbki Reapera:


Już wcześniej położyłem na figurce bazowy kolor skóry. Malowanie oczu zacząłem od białek. Zgodnie z poradą w filmie (zresztą czytałem o tym już w kilku poradnikach) użyłem do tego nie czystej bieli, lecz lekko kremowej farby P3 Menoth White Highlight:


Następnie dodałem czystej bieli (ok. 2 części bieli do 1 części Menoth White Highlight) i rozjaśniłem środki białek (nie do końca widać to niestety na zdjęciu):


Teraz zaczynamy zabawę: ciemniejszą zielenią namalowałem tęczówki. Jak widać nie przejmowałem się wyjeżdżaniem poza białka w pionie; koncentrowałem się na odpowiednim umieszczeniu tęczówek w poziomie. Figurka będzie patrzyła wprost:


Kolejny krok to rozjaśnienie tęczówek - tu już się napociłem żeby trafić w środek uprzednio namalowanych plamek :)



Następnie źrenice - tu popełniłem mały błąd: powinienem był namalować je zwykłym tuszem kreślarskim. Schnie on nieco dłużej niż farba i lepiej spływa z pędzla, dzięki czemu wystarczy raz dotknąć pożądanego miejsca i już jest tam czarna kropka. Ja wziąłem czarną farbę Reapera, przez co musiałem zrobić źrenice na kilka dotknięć, no i troszkę zapaskudziłem tęczówki...


... ale na szczęście został mi jeszcze jeden krok - blik, czyli odbicie światła od oka. Tu też się skoncentrowałem i prawie odgryzłem sobie język, ale udało mi się umieścić dwie białe plamki symetrycznie.

 Dzięki temu zamaskowałem lekko czarne zabrudzenia na tęczówce. Jest to poza tym sposób na oszukiwanie oka - w tej skali kombinacja koloru, czerni i białej plamki i tak mówi nam że patrzymy na oko :)

Ostatnim krokiem było poprawienie zabrudzeń na twarzy podstawowym kolorem skóry:


Oczy skończone, teraz będzie można cieniować twarz - co też ma wpływ na "wyraz twarzy" figurki.

Mam nadzieję że cokolwiek ciekawego znaleźliście w tym przydługim poście.

Aroha nui :)