środa, 11 września 2013

Narodziny bestii, cz. 3

Następnym kolorem do malowania była charakterystyczna menothowa purpura, do której użyłem - by the book - farb P3: Sanguine Base oraz Sanguine Highlight.

Proces minimalnie się różnił od poprzedniego etapu, ze względu na dość słabe właściwości kryjące farby Sanguine Highlight.

Na początek położyłem 2-3 cienkie warstwy tejże farby:

sobota, 7 września 2013

Narodziny bestii, cz. 2

Zanim przejdziemy do fotek - kilka uwag.
Po pierwsze - nie trzymam się sztywno "fabrycznego" schematu malowania; owszem, używam kolorów wymyślonych przez Privateer Press, ale samo ich rozmieszczenie jest inne.
Po drugie - w trakcie pracy nad modelem jedna z łap warjacka najpierw się obluzowała, a potem zupełnie zeszła ze sztyftu. Tak naprawdę to dobrze, bo łatwiej mi będzie pomalować detale, ale na zdjęciach co chwilę jest w trochę innej pozycji ;)
Po trzecie - mam jedną porządną lampę, i żeby zrobić zdjęcie muszę ją przemieszczać między stanowiskiem do malowania a tym drugim do robienia zdjęć; w związku z tym oświetlenie na poszczególnych fotach może się trochę różnić, ale mam nadzieję że różnice pomiędzy poszczególnymi etapami widać wystarczająco dobrze.

A teraz - zdjęcia:

wtorek, 3 września 2013

Narodziny bestii, cz. 1

Czas na obiecany "krok-po-kroku"!

Dostałem do pomalowania model Fire of Salvation ze stajni Privateer Press. Model jest mocno oldschool, ciężki, metalowy i trochę pokraczny, ale największym problemem była sama jakość odlewu - praktycznie cały warjack był pokryty małymi wżerkami. Z tego co słyszałem tu i ówdzie takie uszkodzenia powstają gdy leje się roztopiony metal w słabo nagrzaną formę (inna teoria mówi o efektach spalania talku, który czasem używany jest w roli substancji ułatwiającej wyjmowanie odlewów z formy). Tak czy inaczej wyglądało to nie najlepiej:

sobota, 31 sierpnia 2013

Lokhir - przed i po

A jednak się złamałem.
Po wielu krytycznych uwagach siadłem jeszcze raz do lokhirowego płaszcza. Przyznam szczerze że jest mi trochę wstyd - myślałem że już cokolwiek ogarniam z zakresu kontrastu i świateł, a tu się okazuje że nie bardzo...

wtorek, 27 sierpnia 2013

Lokhir Fellheart


Moje ostatnie malowidło - Lokhir Fellheart w całej krasie.
Jak pisałem wcześniej - byłem bardzo pozytywnie zaskoczony jakością figurki, i nie mówię tu o odlewie, ale o samym koncepcie i rzeźbie. Bez zbędnych dupereli i wydumanych kretynizmów cechujących ostatnie wybroczyny Gównianego Wydawcy. Bardzo przyjemnie się malowało.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Inna strona hobby...

Zbierałem się do "normalnego" wpisu w tym tygodniu, i niewątpliwie jakiś popełnię, ale zdarzyła się pewna rzecz o której nie mogłem nie napisać.

Jak kiedyś wspomniałem, na facebooku istnieje grupa wielbicieli Oldhammera. Dziś pojawił się tam wpis, który pozwolę sobie zacytować w całości poniżej. W oryginalnym brzmieniu, bo tłumaczyć mi się nie chce, poza tym języki obce trzeba znać ;)
Wpis ten skłonił mnie do refleksji. Zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy jak wielki wpływ może mieć nasze hobby (czyt. zabawa i malowanie małych żołnierzyków) na poważne, czasem nieuleczalne problemy które komuś zatruwają całe życie. Nie codziennie słyszy się historie ludzi którym hobby uratowało - dosłownie - życie.
Polecam lekturę, bo to ważny - moim zdaniem - temat.

środa, 7 sierpnia 2013

Claymore 2013 - cz. 2

Po udanym czwartkowym wieczorze mieliśmy z bratem dzień odpoczynku, w ciągu którego rozkoszowaliśmy się prawdziwymi stekami i różnorodnym piwem. Długo by można wymieniać wszelkie możliwe marki i odmiany mojego ulubionego stouta. Darowałem sobie także fotografowanie każdej wypitej butelki, ale ta jedna stanowiła zbyt wielką pokusę - jak tylko odczytałem napisy na etykiecie od razu sięgnąłem po aparat ;)




No dobra, do rzeczy.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Claymore 2013 - cz. 1

Tytuł posta jest trochę mylący, ponieważ o samym konwencie wargame'owym Claymore będzie tu niewiele. Niemniej wizytę na tradycyjnym czwartkowym wieczorze cenię sobie wielce, dlatego podzieliłem moją relację z Edynburga na dwie części, żeby należycie opisać swoje przeżycia.

Zacznę jednak od czegoś z innej... hmm... beczki ;)