wtorek, 5 października 2021

Wycia na pustyni ciąg dalszy

 Jestem stary.

No, w każdym razie starszy niż większość ludzi w hobby w dzisiejszych czasach. Tak przynajmniej mi się wydaje, choć znam paru dinozaurów czasem nawet starszych ode mnie.

Niemniej czasem czuję pewną przepaść pokoleniową, że tak to nazwę. Najczęściej dzieje się tak za sprawą... muzyki. Bo trzeba Wam wiedzieć, że muzyka towarzyszy mi przez całe życie. Od najmłodszych lat. W moim domu słuchało się muzyki zawsze, za co pozostanę dozgonnie wdzięczny moim rodzicom. Jednym z moich najwcześniejszych wspomnień które wciąż pozostały w mojej głowie było jak mając kilka latek jadłem śniadaniową jajecznicę i nagle się przestraszyłem że trochę mi spadło na obrazek który przy okazji oglądałem. Na szczęście okazało się że nic nie spadło, a po prostu obrazek był tak dziwny że mój dziecięcy mózg nie do końca ogarnął, bo na obrazku dwóch panów podawało sobie rękę a to co myślałem że jest jajecznicą to były płomienie, bo jeden z nich płonął.

WTF?

niedziela, 18 lipca 2021

Bobbie of the Spirit, czyli Knight Draper

 Bam! Kolejna figurka zrobiona! Tym razem poleciałem na drugi koniec spektrum jeśli chodzi o kolor tła... ale chyba wolę takie niż czarne...

Jest to prastara figsa pod nazwą Knight of the Spirit, z gry V.O.I.D., ulepiona przez Keva White'a. Przeleżała u mnie srogie eony najpierw w szufladzie, potem ze dwa razy podchodziłem do malowania, i dwa razy zmywałem, a po trzecim zapodkładowaniu wsadziłem do uchwytu do malowania i w tym uchwycie przesiedziała kolejne kilka lat... Aż w końcu przyszła pora!


niedziela, 4 lipca 2021

Dziwne rzeczy się dzieją na Karmazynowym Dworze...

Oj, od czego by tu zacząć... Wiele się dzieje ostatnio poza blogiem. Właściwie powinienem to rozbić na co najmniej dwa posty, z tym że ten lepiej wyjasniający to co się dzieje zostawię sobie chyba na "drugą nóżkę". Dziś natomiast pochwalę się SKOŃCZONYMI FIGURKAMI OMG! 


środa, 14 kwietnia 2021

Koń, jaki jest... każdy widzi?

 Hej, taki mały post z zaskoku ;)

Mianowicie, zakupiłem sobie ślicznych Scytów z Wargames Foundry, z zamiarem użycia ich jako najemnych Dahów w armii seleukidzkiego Megasa Basileusa, Antiocha Wielkiego :)
Jednym z najważniejszych zagadnień przy mieszaniu w obrębie jednej armii figurek od różnych producentów jest wielkość koni, bo w tym obszarze występują największe różnice. Wielkość samych ludzików ma trochę mniejsze znaczenie, bo wiadomo - jedni są więksi, inni mniejsi... i jakoś te różnice mniej się rzucają w oczy. Konie natomiast - to już sprawa poważniejsza.

No i przyszła paczka (i to mimo covidów i innych brexitów całkiem sprawnie, jakoś w tydzień), więc się rzuciłem na tych Scytów/Dahów jak Reksio na szynkę. Rozpakowałem, pooglądałem, pomacałem, i tradycyjnie sięgnąłem na półkę po konika od hetairów z Aventine Miniatures. Jako że większość mojej konnicy w tej armii pochodzi/będzie pochodzić właśnie z Aventine, uznałem że warto przyrównać wielkość koników właśnie do nich.

No i nastąpił lekki zonk.


sobota, 30 maja 2020

Kontrastowa kohorta cz.2

Krok po kroku, wieczór po wieczorze (czasem z dłuższymi przerwami, bo mi się nie chciało ;) ) doprowadziłem zaczętą w poprzednim wpisie rzymską kohortę do stanu używalności. Poniżej pokażę jak zapodstawkowałem dzielnych legionistów pod Hail Caesar! i wykończyłem im tarcze.



czwartek, 2 kwietnia 2020

Kontrastowa kohorta cz.1

No i mamy pandemiczną kwarantannę. Cały facebook huczy od pomysłów na spożytkowanie nadmiernej ilości wolnego czasu, a ja się pytam gdzie popełniłem błąd, że tego czasu mam mniej niż zwykle? Oprócz normalnej pracy mam jeszcze dodatkowe przeszkadzajki w postaci (również pracującej, ergo zestresowanej wszystkim) żony i nudzących się do porzygu dzieciaków...
Może bym się i przejmował, ale z drugiej strony fakt że nie wiadomo kiedy będzie mi dane umówić się na jakąkolwiek grę działa dość kojąco. Miałem odrobinę wolnych zasobów umysłowych żeby sobie przemyśleć parę rzeczy i dojść do porozumienia z samym sobą. Zaskakujące jak mimo upływu lat wciąż Ścieżka Światła ™ odkrywa przede mną coraz to nowe widoki  :D
Ale nie o tym.
W ramach (prawie) codziennego relaksu postanowiłem machnąć sobie kolejną kohortę do armii rzymskiej z czasów Cezara. A że dawno nie było tu żadnego step-by-step, to i dwa ptaszki jednym kamieniem można ustrzelić. Tym bardziej że to pierwsza armia którą maluję farbami Citadel Contrast... powiedzmy ;)
Otóż eksperymenty z Contrastami zaowocowały nie tyle przestawieniem się na tą serię, ile przyjęciem do arsenału technik "malowania" washami. Bo Contrasty to nic innego jak nasycone washe. Tyle że nie zawsze dają taki efekt jaki bym chciał, dlatego dokooptowałem do współpracy inne produkty. Ale po kolei:

sobota, 14 marca 2020

Czarodziejka z międzyczasu

W trakcie malowania oddziału procarzy do mojej powoli powstającej armii seleukidów, miałem mały "wypadek". Otóż, w ramach urozmaicenia, postanowiłem jednemy z nich pomalować tunikę na nieco ciemniejszy kolor niż reszta. Nie chciałem ani czystej czerni, ani jakiegoś mocnego koloru. W oczy rzuciła mi się triada "Dusk Skin" Reapera - taki ni to czarny, ni to szary, z bardzo nikłym fioletowym odcieniem.

Malując rzeczonego procarza nie mogłem odpędzić myśli że ta triada idealnie nadawałaby się do malowania skóry klasycznych "dedekowych" drowów, czyli mrocznych/czarnych elfów. Wiecie, Drizzt Do'Urden, białe włosy, czerwone oczy, źliniedobrzy mieszkający pod ziemią. Zresztą sama nazwa triady zdawała się sugerować takie właśnie zastosowanie.

Postanowiłem więc zrobić mały side-quest i pomalować taką właśnie figurkę. Tym bardziej że miałem jedną akurat przygotowaną do malowania... od jakichś dwóch czy trzech lat.
Ta figurka to Mae'viir, Dark Elf Sorceress produkcji Guild of Harmony. Sama firma już chyba nie istnieje, nie znalazłem nic na sieci, a nie jestem pewien powiązań tego producenta z Demented Games które obecnie ma frakcję Guild of Harmony w swojej grze Twisted. Tak czy inaczej - figurka już raczej nie do zdobycia w normalnym obiegu.

środa, 4 marca 2020

Hejo!

W sumie nie mam nic ciekawego do napisania. Tzn. może mam, ale jak co dzień jest już po północy i nie bardzo mam siłę na cokolwiek... Chciałem tylko napisać że czasem brakuje mi tego blogowania.

To takie fajne miejsce gdzie można się powywnętrzać, albo po prostu napisać coś co jakiś czas później śmiesznie będzie przeczytać. Taki pamiętniczek.

No więc, kochany pamiętniczku, ostatni rok upłynął mi całkiem pracowicie. Jak to ja, złapałem sobie zajawkę na zupełnie nowy temat... po latach nabijania się z graczy zafascynowanych antykiem, sam wsiąkłem. I to poważnie.

Zaczęło się od pomysłu na armię do Kings of War, jeszcze w poprzedniej (drugiej) edycji. Armia - oczywiście Kingdoms of Men - miała bazować na dużej ilości pikinierów i bestii wojennych. Jak to mam w zwyczaju, chciałem żeby nawiązywała do jakiegoś historycznego pierwowzoru... Po chwili rozglądania się wpadłem na genialny - wydawałoby się - pomysł: Sukcesorzy! Czyli armia jednego z hellenistycznych królestw które zostawił po sobie Aleksander Wielki. Piki? Są. Bestie? Jak najbardziej - słonie bojowe :)